NIE KASOWAĆ!!!

czwartek, 20 czerwca 2013

"Wywiad ze Złombiakiem" - Wartburg 353W '77 - Szrociaki.blogspot.com - 13.05.2013

   Posiadanie zabytkowego auta to nie tylko sama frajda i rozkosz. To ciężka praca, wydatki, wyrzeczenia, poświęcony czas. Dobry fun i radość z jazdy to tylko efekt końcowy, crème de la crème. Niestety są ludzie, którzy swoje klasyki traktują jak jeżdżące śmietniki historii.

   Szczerze mówiąc, to mieliśmy nie wstawiać tego artykułu, ale o Wartburgach pisze się tak mało, że nawet tego typu buraczane wynurzenia autora i jego rozmówcy warte są sprawdzenia. Jest to również idealna publikacja pokazująca jak nie należy traktować starych samochodów.

   Wkładając w nasz wóz serce, prace i nie ukrywajmy tego, forsę, otrzymujemy pięknego, bezawaryjnego oldtimer'a. Tutaj ewidentnie nie czuć pozytywnych emocji i niech właściciel przy wtórowaniu "redaktora" nie zrzuca winy na biodegradowalną tapicerkę czy zakochaną w korozji, blachę. Bzdury. Dbamy, to mamy - proste.

   Spójrzcie na auto Wujka - Oliwkowe 353W z '77 roku, a teraz zerknijcie na samochód z artykułu. Niewybredne słowa, aż same cisną się na usta. Artykuł pochodzi z bloga "Szrociaki" Jego przedruk nie nosi znamion komercyjnych.
  
kliknij na obrazek aby przejść do artykułu - "Wywiad ze złombiakiem" - Wartburg 353W 1977 by Ameba
UWAGA OSTRE - wchodzisz tam na własną odpowiedzialność :D


5 komentarzy:

  1. Widzę, że autor strony nie załapał pewnego detalu dotyczącego strony Szrociaki. Nie trzeba być wybitnie bystrym, żeby zorientować się, że charakter Szrociaków jest żartobliwy. Przeczytaj sobie przykładowo Wywiad ze Złombiakiem ze Skodą 105tką - myślisz, że w tamtym przepadku naprawdę chciałem zrobić wywiad z papieżem i wysyłałem do niego gołębie? Polecam na przyszłość czytać też to co między wersami:) Sam mam zabytki w bardzo dobrym stanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. załapał, ale stan mechaniczny i wizualny naszych aut traktujemy serio i staramy się piętnować tego typu podejście posiadaczy Wartburgów...

    jak dla mnie każdy może sobie nasrać na dach swojego auta zabytkowego, albo przyczepić tam ogromną dmuchaną parówę, ale nie potrafię przemilczeć faktu, że właściciel jadąc autem w nagle wypadnie na jezdnie wraz z fotelem lub zablokuje centrum miasta przez usterkę spowodowaną zaniedbaniem...

    i jakoś nie podchodzi mi również zadowolenie właściciela wynikające z fatalnego stanu auta, a może to po prostu żal, że marnuje się tak fajny egzemplarz Burka...

    OdpowiedzUsuń
  3. Wystrzałowe fotele ,ciekawe czy mole robią masaż w trakcie jazdy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kruchy zluzuj poślady bo widać, że straszny ból dupy cię męczy i pokazujesz kto jest burakiem. Jak odpisałem Ci już wcześniej po 1sze. nie skumałes zupełnie o co chodzi w blogu, o co chodzi w wywiadzie. Po drugie tak jak ja nie wyśmiewam Twojego zlegbionego dżerman stajl GLEBA KURWAAA świńskiego ryja tak Ty daruj sobie docinki do mojego trupa. Co do stanu mechanicznego nie wiem jakim cudem na podstawie zdjęć stwierdzasz, że jest rupieciem. Mechanicznie jest wszystko robione na bieżąco. Wygląd mam w dupie... bo mam. Po prostu. Ultimo bez przesady to po prostu Wartburg nie żaden święty gral. Jego uczciwy remont całkowity po prostu się nie opłaca. Gdybym chciał idealnego (a nie chcę) szukałbym ładnej sztuki w czechach albo na węgrzech i się nad nią spuszczał. Wartburg nie jest i nie był moim samochodem marzeń, kiedyś sprzedam go z powrotem poprzedniemu właścicielowi a sam kupię coś co dużo bardziej mnie jara. W tym momencie mam auto dające dużo frajdy którym da się jeździć NORMALNIE czyt. mogę bez problemu poruszać się po wrocławskich dziurach, krawężnikach albo skoczyć w plener na przykład nad jezioro. I tak na wszelki wypadek dodam, że mam kilka 1śladowych zabytków w b.dobrym stanie i to nimi się zajmuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. się uśmiałem... przeczytałem tekst po raz sto pierwszy i dopiero teraz skumałem, że to taki zabawny ten artykuł jest. Heh. Faktycznie ubaw po pachy. I jaki właściciel sympatyczny, uuuła...

    ...a teraz na poważnie, ze spiętymi pośladami, tak w moim stylu. Śmigaj sobie swoim trupkiem i baw się dobrze. Tak jak ja po przeczytaniu po raz kolejny artykułu i dodatku, jakim niewątpliwie jest twój, nad wyraz luźny i pozbawiony spinki komentarz...

    i mimo wszystko - pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń