NIE KASOWAĆ!!!

piątek, 26 sierpnia 2016

Zaproszenie na I Spot Łódzkiego Ruchu Klasyków - EC1 Łódź



     Pamiętacie żenujące próby stworzenia w Łodzi organizacji podobnej do wspaniale rozwijających się inicjatyw pokroju "Klasyków Nocą" czy innych tego typu grup i zrzeszeń? Nie ukrywam, że moje miasto to trudny temat, ale oczekując na powodzenie, nie można liczyć na farta, kierując się dewizą jednego z organizatorów - "jakoś to będzie". To ciężka praca, a przy tym głowa pełna pomysłów i zaangażowanie nie jednej, nie dwóch osób, a całej grupy pasjonatów. Tego niestety u nas zabrakło, choć warto nadmienić, że zawsze proponowałem pomoc i wsparcie, również z ramienia WartburgRadikalz.

     Na szczęście pojawiła się w Łodzi osoba z wizją, wspierana najlepszymi wzorcami pochodzącymi ze Skierniewic. Ola to skromna, młoda dziewczyna, posiadaczka Malucha. Kilka tygodni temu - 24 lipca, zorganizowała pierwsze spotkanie Łódzkiego Ruchu Klasyków na parkingu, zwanym Kaloryfer. Okazało się, że dobrze nagłośniona sprawa, robiona z pasji i chęci stworzenia czegoś dobrego, przyniosła rezultaty w postaci licznie przybyłych uczestników.

     Pierwszy "cios" zawsze pociąga następny. Dlatego z nieukrywaną przyjemnością, jako patron medialny wydarzenia i blog współpracujący z ŁRK mam okazję zaprosić wszystkich mieszkańców Łodzi oraz okolicznych miejscowości na "Pierwsze", już w pełni oficjalne spotkanie Łódzkiego Ruchu Klasyków w dniu 28.08, czyli w najbliższą niedzielę w godzinach 16:00 - 19:00. A co należy podkreślić, spot odbędzie się w niesamowitych przestrzeniach EC1, które jako instytucja kulturalna, wspiera naszą inicjatywę. I dlatego też, jedną z atrakcji spotkania, będzie możliwość zwiedzania z przewodnikiem, całego kompleksu tej najstarszej łódzkiej, ale również jednej z pierwszych na świecie elektrociepłowni, która teraz ma stać się kompleksem kulturalnym na miarę XXI wieku.

     Zapraszamy wszystkich młodych i starszych posiadaczy samochodów zabytkowych, klasycznych, young i freshtimer'ów. Samochodów oryginalnych, custom'ów oraz pojazdów nietypowych, gdzie granica wieku ustalona na rok '93, czasami może być płynna 😉







Autor: Kruchy

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Internationale Wartburg Treffen - Eisenach 2016 - Thomas Sälzle



     Pozostańmy jeszcze pod wpływem uroku jednego z piękniejszych miast Turyngii. Wszystko  za sprawa naszego serdecznego znajomego, którego mieliśmy okazję poznać właśnie na zlocie Wartburga w roku 2013. I pomimo, iż minęło kilka lat od naszego ostatniego spotkania, to do dziś trzymamy ze sobą sztamę. Czego dowodem niech będzie fotograficzna relacja, jaką Thomas Sälzle , twórca wybitnego fotobloga - Formfreu.de, o którym z resztą już kiedyś wspominaliśmy, ma okazję nam przedstawić.

     Dlatego też, za namową tego przesympatycznego człowieka, z niekrytą radością, prezentujemy fotograficzny reportaż ze zlotu w Eisenach. Zapraszamy.


kliknij na zdjęcie aby przenieść się do serwisu Formfreu.de i fotografii w większej rozdzielczości


     Zdjęcie wykorzystane w aktualizacji, zostało zamieszczone za zgodą i wiedzą Thomasa Sälzle. Upublicznienie i prezentacja fotografii nie nosi znamion komercyjnych, a służy jedynie celom promocyjnym bloga Formfreu.de




Autor: Kruchy

wtorek, 16 sierpnia 2016

Internationale Wartburg Treffen - Eisenach 2016



     Tak jak już wspominaliśmy, w tym roku z powodów obiektywnych, nie mogliśmy zawitać na Międzynarodowy Zlot Wartburga w Eisenach. Jednak od czego są znajomi?!

     Tego typu, niemal relację na żywo zrobiliśmy po raz pierwszy i trzeba przyznać. że było to ciekawe doświadczenie. Czy wzbudziło zainteresowanie? Biorąc pod uwagę ilość wyświetleń, którą zaliczył nasz blog przez tych kilka dni, plasując się na poziomie ponad 2600 wejść to nasze doświadczenie sprawdziło się wyśmienicie.

     Teraz wypadało by nieco podsumować i opisać przebieg tych dni. Nie ośmielę się zrobić tego za Jacka. Niech sam opowie Wam jak było...



     Wyruszyliśmy w czwartek około 3:00 w nocy i po 8 godzinach jazdy, bez żadnych przygód dotarliśmy do Eisenach. Niestety, ale do granicy nieustannie towarzyszył nam deszcz, który na szczęście pozwalał bezpiecznie podróżować. Kolejne opady zaskoczyły nas ponownie na samym wjeździe do rodzimego dla Wartburgów, miasta.

     Po umyciu i zatankowaniu samochodów, wyjechaliśmy na plac aby przywitać się z organizatorami i w przerwach między opadami rozbić nasz "polski sektor". Wieczór, pomimo zmęczenia spędziliśmy jak zawsze w doborowym towarzystwie przyjaciół między innymi z Niemiec, Holandii i Norwegii przy wspólnej "kolacji".

     W piątek od samego otwarcia bram to jest o 8:00, śledziliśmy nieustannie przebywające kolejne Wartburgi z całej Europy, co w efekcie przyniosło rekord w ilości samochodów przybyłych na plac, w liczbie 300 pojazdów.


     Resztę piątkowego dnia przeznaczyliśmy na wizytę na 57 Wartburg Rallye, gdzie pośród wielu legend rajdowych natknęliśmy się na pare samochodów z polskimi uczestnikami, których również udało się nam poznać - choć o tym nieco później...



     O godzinie 16:00 udaliśmy się na Cosmodrom aby popatrzeć na legendy rajdowe w akcji, a nie tylko stojące okazale w pit'stopach. Tego samego wieczoru, udało się nam wylicytować okolicznościowy kieliszek. Trzeba przyznać, że tego typu aukcja, z której cały dochód zostaje przekazany na muzeum AWE w Eisenach to szczytna inicjatywa, za którą oczywiście wypadało wypić.

     Sobota tradycyjnie już została poświęcona na 9'tą już z rzędu wizytę w muzeum i kantynie (forma prywatnego muzeum mieszczącego się w dawnej pracowniczej stołówce, która kiedyś była nierozerwalną częścią fabryki.) I ten dzień minął bym nam całkiem spokojnie, gdyby nie wieczorna wizyta Adama i Łukasza, czyli załoga Poloneza 2000 Rally. Niestety samochód odmówił im posłuszeństwa przed pierwszym przejazdem i z braku możliwości startu postanowili skorzystać z naszego zaproszenia aby złagodzić smutki sokiem i Colą z Whisky. To był naprawdę miły wieczór, podczas którego mogliśmy dowiedzieć się co nieco o rajdach, a nasi goście rajdowcy o Wartburgu. Dodatkowo był to wieczór ubarwiony obecnością Jana z ekipy Heimweh i jego jak zawsze zaskakującymi i ciekawymi opowieściami.

     Niedziela to dzień parady dziesiątek Wartburgów po okolicach przepięknej Turyngii, którą mieliśmy szczęście oglądać w obecności Adama i Łukasza, którzy zapragnęli przejechać się naszymi Wartburgami. A idąc niemal za ciosem i chcąc nieco rozweselić podłamaną ekipę Poloneza 2000, tym samym w pełni wykorzystując okazję, postanowiliśmy raz jeszcze udać się do muzeum, tak aby Michał mógł czynić powinności przewodnika dla naszych nowo poznanych znajomych. A jak można by jeszcze dopełnić tak udany dzień, jeśli nie na Zamku Wartburg.

     Po powrocie, niedzielny wieczór upłynął nam na wieczornym kinie i oglądaniu między innymi filmu z ubiegłego Heimweh.


     Poniedziałek jak to bywa, musiał nadejść prędzej czy później, a z nim pakowanie się, wspólne pożegnania z uczestnikami, którzy zostali do samego końca oraz organizatorami dzięki którym wszystko to było możliwe.


     Powrót przebiegł pomyślnie i po 7 godzinach szczęśliwej podróży o 20:00 dotarliśmy do Poznania.


     Na koniec pozostaje mi podziękować Mojej Marcie za kolejny wspólny wyjazd, ogarnięcie tego czego my z Michałem nie zrobiliśmy, za to że wytrzymała z dwoma wariatami przez te 5 dni i pokonała z nami kolejne 1500 km aby zobaczyć to co my chcieliśmy obejrzeć, a Michałowi, za to że jak zawsze nie zawiódł i towarzyszył nam 9'ty raz z rzędu w tym ekscytującym wypadzie - chociaż już się obawiałem! 

     Prócz tego podziękowania należą się Adamowi i Łukaszowi za te dwa popołudnia - fajnie spotkać takich wariatów jak wy 700 km od domu. Oraz na koniec dziękuję i gratuluje wszystkim organizatorom Heimweh z Enrico na czele, za trud jaki wkładają od 17 lat w tę imprezę, za doskonałą organizację i za to jak ciepło nas przyjmują od wielu lat.


     I tak właśnie kończy się nasza szalona relacja, której mogliście być uczestnikami przy nieocenionej pomocy Emitu. Trzeba przyznać, że kiedy umawiałem się z Jackiem odnośnie wysyłania zdjęć okraszonych słowem komentarza, nie sądziłem, że nasz przyjaciel wywiąże się z danego słowa w takim stopniu, robiąc to z niebywałą determinacją. Jednym słowem - DZIĘKUJĘ...

     A  tegorocznego Internationale Wartburg Treffen w Eisenach - Heimweh 2016.






Autor: Emitu & Kruchy

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Heimweh 2016 LIVE! - Dzień 3 i 4



     Cóż... Dwa dni zlały się w jeden 😉

  Niedziela to już niemal końcówka imprezy, której chyba największym podsumowaniem, a jednocześnie najbardziej widowiskowym wydarzeniem jest kilkudziesięcio kilometrowa parada Wartburgów. Tego dnia większość uczestników opuszcza teren zlotu. Jacek został co prawda do poniedziałku, ale niestety kwestia licznych pożegnań, dokonywania ostatnich zakupów czy zwiedzania zamku Wartburg sprawiła, że ostatnia fotorelacja jest skromna. Jednak to jeszcze nie ostatnie zdanie jakie powiedział. Już niebawem postaramy się podsumować miniony już Heimweh i pokazać Wam kolejne zdjęcia. 

     A tym czasem zapraszamy do naszej galerii na ostatnich już 26 fotografii.


Kliknij na zdjęcie aby zobaczyć fotografie w większej rozdzielczości zamieszczone w galerii Flickr.




Autor: Kruchy

sobota, 6 sierpnia 2016

Heimweh 2016 LIVE! - Dzień 2



     Jacek wraz ze swoimi przyjaciółmi znowu nas pozytywnie zaskakuje kolejnymi świetnymi kadrami. Tym razem, drugi dzień eventu, ekipa z Poznania podzieliła na dwie części - wizytę w fabryce i muzeum, a także na ciąg dalszy relacji z "placu zabaw". Zapewne zauważycie to przeglądając kolejnych 160, nie zawsze poukładanych chronologicznie fotografii.

     Na koniec dzisiejszego wpisu, pragniemy zakomunikować wszystkim fanom niekoniecznie prawilnych Wartburgów, że egzemplarz przedstawiony poniżej zdobył statuetkę auta roku Heimweh 2016. Zgadzamy się bezapelacyjnie z dokonanym wyborem!


Kliknij na zdjęcie aby zobaczyć fotografie w większej rozdzielczości zamieszczone w galerii Flickr.




 Autor: Kruchy

piątek, 5 sierpnia 2016

Heimweh 2016 LIVE! - Dzień 1



     W kolejnej już korespondencji ekipy Jacka, Marty i Michała dużo ciekawych faktów. Przeczytajcie sami:

     - pogoda się poprawiła i jest dużo lepiej. Chwilę padało, ale teraz nadal świeci słońce. I powiem szczerze, że wydaje się nam, iż jak na piątkowy wieczór jest naprawdę dużo Wartburgów. Aktualnie plac na środku jest pozastawiany. A przecież roku temu o 16:00, również w piątek, na teren zlotu wjechało 190 samochodów. Dzisiaj w tym samym czasie pobito rekord - mamy 243 auta!


     Robi wrażenie prawda? A jednak to nie wszystko, ponieważ istotną częścią Międzynarodowego Zlotu Wartburga jest od kilku lat, równolegle prowadzony historyczny rajd ADAC COSMO Rallye Wartburg. Rzecz jasna nie mogło tam zabraknąć Jacka, który wykonał dla nas mnóstwo ekskluzywnych zdjęć z pierwszego odcinka specjalnego. Jak opisuje, doszło tam do bardzo smutnego incydentu:


     - zobaczycie na zdjęciach białego Wartburga 353 z przyczepką. Auto zaczęło już pechowo, gdyż z powodu uszkodzonej cewki przywieziono je na lawecie. Potem w wyniku nieszczęśliwego wypadku w okolicach rozgrywającego się rajdu Wartburga, zostało uderzone przez Quada w wyniku czego uszkodzeniu uległy oba tylne błotniki i przyczepka.


     To smutne, kiedy tak śliczne auto zostają zdewastowane w tak wydawało by się radosnych okolicznościach, ale impreza dopiero się rozkręca i kto wie, co jeszcze ze sobą przyniesie. Oby już tylko same pozytywne wydarzenia.

     Zapraszamy do zerknięcia na kolejne świeżutkie 123 zdjęcia, jak również do sprawdzania naszych kolejnych wpisów. Nie śpimy - zwiedzamy!


Kliknij na zdjęcie aby zobaczyć fotografie w większej rozdzielczości zamieszczone w galerii Flickr.




Autor: Kruchy

Heimweh 2016 LIVE! - Dzień 1



     "Agent J-23" znowu nadaje! Dzięki staraniom Emitu i jego dzielnej walce stawionej zapewne syndromowi dnia poprzedniego, pokazujemy Wam kolejnych 19 zdjęć. Naprawdę jest na czym zawiesić oko. Sami zobaczcie...


Heimweh 2016 LIVE!  
Kliknij na zdjęcie aby zobaczyć fotografie w większej rozdzielczości zamieszczone w galerii Flickr.




Autor: Kruchy

czwartek, 4 sierpnia 2016

Heimweh 2016 LIVE! - VIP meeting



      Zaczynamy! Jacek jest już na miejscu. Jak sam mówi:

     - pogoda od początku nie zachwycała. Od samego Poznania do ostatniej stacji na autostradzie towarzyszył nam nieustający deszcz. Przed samą granicą przestało padać i na szczęście tak było aż do wjazdu do Eisenach. Niestety na miejscu ponownie dopadły nas opady. Pomimo tej niesprzyjającej aury wyjechaliśmy na stację zatankować i umyć auta. Po powrocie jakimś cudem w przerwach między kolejnymi opadami udało się rozbić namiot i pawilon.


     - Samochody ekipy organizatorów już są na miejscu.Przybyli juz Holendrzy i Norwegowie.



   -Oczywiście zajęliśmy od tylu lat niezmienne miejsce obok ekipy Enrico i na pełnym chillu obserwujemy jak zaczynają się przygotowania do VIP'owskiej imprezy. Startujemy o 20:00



     Jak sami możecie przeczytać już niedługo zacznie się porządny, międzynarodowy balet, a Wy bądźcie z nami i zerknijcie na nowe zdjęcia.





Heimweh 2016 LIVE!
Kliknij na zdjęcie aby zobaczyć fotografie w większej rozdzielczości zamieszczone w galerii Flickr.




Autor: Kruchy

Heimweh 2016 LIVE!



     Tego jeszcze u nas nie było!

     Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to pierwszy raz w historii serwisu WartburgRadikalz, postaramy się wrzucać zdjęcia ze zlotu w Niemczech niemal jak w relacji na żywo.

     Niestety nam nie udało się w tym roku wyrwać na Heimweh 2016. Jednak od czego są znajomi. Jacek a.k.a Emitu już wczoraj po południu był gotowy do drogi, a dziś nad ranem wyruszył. Trzymamy kciuki aby dotarł bezpiecznie, bawił się wyśmienicie, a przy okazji pozwolił choć trochę uczestniczyć wszystkim nam w tym międzynarodowym święcie marki Wartburg.

     Obserwujcie poniższą galerię oraz nasze konto na Facebook'u, a jeśli macie ochotę również podzielić się z nami swoimi fotografiami, piszcie na nasz redakcyjny adres mejlowy.



Heimweh 2016 LIVE!
Kliknij na zdjęcie aby zobaczyć fotografie w większej rozdzielczości zamieszczone w galerii Flickr.




Autor: Kruchy

wtorek, 2 sierpnia 2016

wystawa ClassicCarsLodz z okazji urodzin miasta - Łódź 2016



     Pogoda tego dnia była zagadką. Raz byłem gotów prażyć popcorn na masce Białasa, by po chwili pod koszulą skrywać obiektyw mojego wysłużonego Olympusa. Aparatu, który co prawda w swojej karierze zniósł zadziwiająco wiele, to jednak deszczu mógłby tym razem nie zdzierżyć. I to może właśnie przez tą, zmieniającą się z prędkością Luxtorpedy SAx90080 aurę, niektóre ustrzelone tego dnia zdjęcia, są momentami nieco przepalone, a innym razem jakby deko zwęglone. Ale szczerze? - to był chyba jedyny problem w ten sobotni, mocno wyczillowany dzień.

     Termin przypadający na koniec lipca wybrany na wystawę samochodów klasycznych nie był w żadnym wypadku przypadkowy. Dokładnie 29 lipca, 593 lata temu, Łódź dostąpiła zaszczytu otrzymania praw miejskich. W miejscowości Przedborze, roku pańskiego 1423, król Jagiełło, właśnie w dzień Św. Marty umocował dotychczas istniejącą osadę, prawem magdeburskim. Zezwolił tym samym na bardzo istotne z punktu widzenia rozwoju, cotygodniowe targi w środy oraz dwa doroczne jarmarki. Konkretnie w dzień po Bożym Ciele i w dzień po Wniebowzięciu św. Marii Dziewicy Chwalebnej. Był to istotny moment w historii "miasta" zlokalizowanego od zawsze na zbiegu ważnych szlaków komunikacyjnych. Na jednym z nich, mianowicie, dawniej nazywanym Traktem Piotrkowskim, łączącym niegdyś miasto trybunalskie ze Zgierzem, a dzisiaj znanym jako "Pietryna" spotkali się posiadacze, pasjonaci i fajni starej motoryzacji.

     Jak do tego doszło, że mogliśmy nie dość, że wjechać na deptak, na co dzień zamknięty dla ruchu, to jeszcze urządzić tam pięciogodzinną wystawę. Wszystko należy zawdzięczać stowarzyszeniu ClassicCarsLodz, którego skądinąd jestem szczęśliwym uczestnikiem. Była to druga z kolei impreza i wypada przy okazji powiedzieć, że dało się to odczuć. Organizacyjnie wszystko stało na najwyższym poziomie.

     A klimat, prezentowane auta, atmosfera? Było bardzo sympatycznie. Ludzie co prawda czasem przeginali na przykład wkładając palucha między oponę, a błotnik, ekscytując się przy tym wręcz histerycznie :


     - Tam nawet kciuk nie wchodzi!


     albo wykrzykując radośnie:


     - No nie mogę, jak można było go tak obniżyć?! To jakaś masakra!



     to jednak sami uczestnicy dopisali, a na Piotrkowską przyszli również gapie w ilościach tłumnych, co cieszyło chyba wszystkich. Co tyczy się samych aut, było różnie. Nie będę napominał zbyt mocno, iż kilka samochodów po prostu mi się nie podobało lub prezentowało poziom raczej wątpliwy, a tym samym nie nadający się do prezentacji szerokiemu gremium. I tak była tam zarówno Warszawa malowana dwubarwnym lakierem "efektowym", jak i podobnie schrzaniony Datsun czy wreszcie rozpadający się wiśniowy, dostawczy Polonez. Jednak to szczegóły, które należy zapewne zrzucić na karb nieprzeprowadzonej selekcji lub choćby niewprowadzonej liście zapisów, bowiem ślicznych aut było wiele, choć na uwagę zasługują według mnie dwa. Urocza Ascona, która prócz ślicznego lakieru, kilku ciekawych dodatków, leżała "jak nakazuje Pismo" oraz pochodzący z lat '70 kempingowy Mercedes 207, którego jakość wykończenia i detale ukryte we wnętrzu urzekły mnie tak, że do dziś pozostaję pod głębokim wrażeniem...

     I pomimo iż kilkugodzinne stanie na rozgrzanej, granitowej ulicy było nieco monotonne, a ciągłe zerkanie na auto z pewną dozą niepokoju, męczące, to jednak uważam, że warto było. Warto do tego stopnia, że przy kolejnej edycji zapewne tam wrócę. Dlaczego? Ponieważ jeszcze słyszę to magiczne zdanie. Ten głos przechodzącego obok mnie staruszka trzymającego w jednej ręce laskę, a w drugiej dłoń wnuczka, mówiącego mu głosem przejętym, rozrzewnionym i tkliwym. Nadal wibrującym mi w uszach: 


     - wiesz Piotrusiu, takim właśnie Wartburgiem jeździłem do Twojej Babci, gdy starałem się o jej względy.



wystawa ClassicCarsŁódź z okazji 593 urodzin miasta Łodzi
Kliknij na zdjęcie aby zobaczyć fotografie w dużej rozdzielczości zamieszczone w galerii Flickr.


     Dziękuję wszystkim swoim bliskim, a w szczególności Żółwikowi z zielonego Trabanta 601, a także przyjaciołom tym znanym - siema Aron, jak i poznanym - siema Ola... za wspaniała zabawę i wyluzowany klimat imprezy. Mam nadzieję, że będą jeszcze podobne event'y, które pozwolą się nam spotkać, pogadać i przede wszystkim wspólnie pośmiać.
     


Autor: Kruchy